ŻEGLARSKA WIOSNA 2008

3 maja, godzina 10:00.
Słoneczko grzeje, zapowiada się piękny dzień. Na brzegu już czekają przygotowane do wyjścia na wodę optyki. Powoli schodzą się wodniacy. Pojawia się pytanie, kto pierwszy wsiądzie do łódki? W końcu decyduje się na to sam organizator imprezy - Jasiek. Teraz już chętnych nie brakuje. Pozostałe 3 "skorupki" szybko znajdują swoich sterników. Wiatr początkowo dość nieśmiało dmucha w żagle, jednak nie przeszkadza to początkującym żeglarzom.

Najmłodsi, z "Abordażu", już po chwili doskonale orientują się jak skręcać i wybierać talię. Spragnieni wiedzy proszą jednak starszych kolegów o towarzystwo na łódce i dodatkowe instrukcje. Koło południa, na pokład decydują się wejść również osoby niezwiązane z żeglarstwem. Idzie im całkiem nieźle, ale jedna załoga odpływa bez.... steru, który dryfuj przy brzegu :) . Z pomocą pośpieszają im wytrwali ratownicy WOPR na swojej pomarańczowej wiosłówce i doholowują do brzegu. Tam zagubieni żeglarze odzyskują swoją zgubę i już bez większych problemów mkną na środek stawu.

Godzina mniej więcej 1200, na brzeg dociera nasz ukochany "Chomicz". Po pewnym czasie nabrali żeglarskiej ogłady na takim poziomie, że prawie co się wyp... wywalili. Chłopaki świetnie sobie radzili, ćwiczyli wychodzenie na trapez, bez trapez-gaci, co jak się potem okazało, było całkiem niezłym ćwiczeniem. Około godziny 1500 zwinęliśmy imprezę. Największym plusem było to, że najmłodsza część Retmanatu - Abordaż mógł doszkolić się, i nabrać umiejętności przed zbliżającym się obozem ;)

Dzięki Jaśkowi za dopisanie zgrabnego zakończenia ;-)