I urodziny Abordażu!

W sobotę 4.10.2008 nasza drużyna obchodziła 1 rok swojego istnienia. To właśnie w październiku zeszłego roku spotkaliśmy się na pierwszej zbiórce.

Jak wiadomo skład drużyny od tamtej pory uległ zmianie, jednak charakter Abordażu został zachowany :) Harcerze naszej drużyny są pełni zapału i zaangażowania w pracę, potrafią razem współpracować ale i razem się bawić. Z resztą można to było zauważyć na naszym sobotnim spotkaniu.

Nasze urodziny świętowaliśmy w hufcu, impreza była całonocna. Spotkaliśmy się tam w dość licznym gronie. Zaczęliśmy od gier integracyjnych, gdyż ostatnio dołączyło do nas kilku nowych harcerzy. Okazało się, że odnaleźli się oni bardzo szybko wśród naszych dziewcząt (nasza drużyna do tej pory składała się z samych dziewczyn i Bartka :) ).
Drużyna oczywiście nie znała pierwotnego celu naszego spotkania. Zaprosiliśmy ludzi pod pretekstem moich urodzin. :)

Po integracji zaczęliśmy zbiórkę. Przy świeczkowisku Dosia przedstawiła nam jedną z legend żeglarskich. Wszystko było by normalnie jednak zaprezentowanie jej było dość specyficzne. Każda osoba podawała przymiotnik. Dominika uzupełniała nim historię, którą później odczytała. Okazało się, że wspólnie skomponowana legenda rozbawiła nas do łez. :)

Nagle otworzyły się drzwi i wniesiono tort. Był to moment, w którym Abordaż dowiedział się prawdy. Sto lat! To nasze urodziny! Na twarzach zagościł uśmiech. Nikt nie spodziewał się świętowania takiej okazji. Szczęśliwi, pomyśleliśmy wspólnie życzenie, zdmuchnęliśmy świeczkę i zabraliśmy się do jedzenia tortu.

Nadszedł czas na zdjęcia. To chyba najmilsza część urodzin. Wszyscy szczerzyliśmy się do obiektywu, robiąc dziwne miny i rozśmieszając siebie nawzajem:
Ha dży! stykytysz! To chyba nasza specjalność, może ukryty talent :] Jak zwykle zdjęcia zakończyły się szaleństwem. Początkową ofiarą okazał się Filip, którego po komendzie: kisimy! nie byłam w stanie dojrzeć spod spodu wielkiej góry ciał :)) Były też inne ofiary, chociażby nasz zaprzyjaźniony fotograf - nasi harcerze postanowili nauczyć go latać. Myślę, że Dąbek jest wdzięczny naszym Abordażowym diabełkom, że go nie upuściły ;)

Po tych niezapomnianych chwilach nadszedł czas na karaoke. Trwało ono niezbyt długo, jednak do rozśpiewania wystarczyło. Później zorganizowaliśmy konkurs. Było to odszukiwanie piosenek na czas, które mają określone słowo w tekście. Rozszalała się burza mózgów, pomysły sypały się jeden za drugim. Rywalizacja była nieprzeciętna, gdyż w jednym z 3 zespołów znajdowała się sama kadra, która początkowo przegrywała. Mimo, że ostatecznie okazała się najlepsza, to ja i tak jestem pełna podziwu dla zespołu drugiego (Bubu i Michała), który wykazał się nieprzeciętną wiedzą w tym temacie.

Ostatnią z gier była 'mafia' uwielbiana przez Abordaż. Początkowo złoczyńcy mydlili oczy obywatelom, jednak trwało to niezbyt długo. Miasto wykazało się ostatkiem zdrowego rozsądku, wykryło zakamuflowanego członka mafii, na którego wcześniej nie zwracało uwagi. Musze powiedzieć, że jako prowadząca byłam z nich dumna :)

Nadszedł czas na wspominki - ostatni punkt naszego spotkania. Przygotowani do spania w śpiworkach, oglądaliśmy zdjęcia z całego roku naszej działalności. Warto czasem zatrzymać się na chwile i spojrzeć wstecz. Zdjęcia przypomniały nam, jak dużo przeżyliśmy razem i jak bardzo wyjątkowe są te chwile. Wspólnie podejmowane działania z ludźmi, na których możemy polegać i z którymi możemy dobrze się bawić, to coś naprawdę cennego. Myślę, że wielu z nas po takiej refleksji jest pełna optymizmu i chęci do dalszego działania. Mam nadzieję, że ten rok będzie równie udany, a droga do celów, jakie sobie założyliśmy, będzie wzmocnieniem nieprzeciętnych więzi, które nas łączą w drużynie.

Nie zawaham się powiedzieć, że niespodzianka dla naszych podopiecznych się udała :) Było naprawdę wyjątkowo. Liczę na to, że jeszcze nie jeden raz spędzimy miło czas i to właśnie na urodzinach 16 PHDW "Abordaż"!