GLOBUS 2010

W sobotę 6 lutego, Abordaż reprezentowany przez 6-osobowy patrol (w składzie Karola, Majka, Pawliki, Franek i Dosia) wziął udział w rajdzie „GLOBUS” zorganizowanym przez 79 PDH Wilki.

Kilka minut przed południem, nieco spóźnieni, odmeldowaliśmy się na punkcie startu przy pomniku 15 PP Wilków. Podczas odprawy poznaliśmy zasady gry oraz dostaliśmy niezbędne materiały. Zostaliśmy poinformowani, iż pokonanie trasy powinno nam zająć 3-4 godziny. Po przeanalizowaniu mapy bez zaznaczonej skali początkowo wydawało nam się to nawet realne...

Pełni optymizmu żwawo ruszyliśmy przed siebie, czyli ulicą Łaską aż do Chechła Pierwszego. Tutaj nasza droga zakręcała w prawo i z asfaltowej nawierzchni wkroczyliśmy na śnieżno-lodowy trakt. Po ponad półgodzinnym marszu dotarliśmy wreszcie na pierwszy punkt. Czekało nas tutaj przyjemne zadanie sprawdzające znajomość stolic, flag i władców. Za pomocą specjalnej „wędki” bez problemu skompletowaliśmy wszystkie zestawy i otrzymując maksimum punktów ruszyliśmy w dalszą podróż, do punktu drugiego. Gdy doszliśmy na miejsce okazało się, że przed nami są jeszcze dwa patrole. Mieliśmy więc chwilę czasu na zjedzenie pierwszej części prowiantu. W końcu przyszła nasza kolej i mogliśmy popisać się zdolnościami językowymi. Także tym razem brawurowo zdobyliśmy najwyższe noty i podążyliśmy w kierunku punktu trzeciego.

Jakże duże było nasze zdziwienie, gdy na jednym ze skrzyżowań spotkaliśmy trzy inne patrole idące z przeciwnych stron. Okazało się, że również poszukują stanowiska numer trzy... Wspólnie udało nam się obrać właściwy kierunek. Tym sposobem trafiliśmy na pole pełne śniegu. Brodząc w nim po kolana przedzieraliśmy do miejsca przeznaczenia. Gromadząc resztki sił udało nam się wyprzedzić kilka innych zespołów, dzięki czemu nie musieliśmy długo czekać.

Tym razem odpytano nas z obyczajowości różnych religii. Także i w tej dziedzinie okazaliśmy się ekspertami. Dumni z siebie wróciliśmy na główną trasę, gdzie po spojrzeniu na zegarek okazało się, że idziemy już... trzy godziny. Miny nam trochę zrzedły, ponieważ nie pokonaliśmy nawet połowy trasy... Lekko zziębnięci i przemoczeni powlekliśmy się w kierunku kropki opisanej numerem cztery. Wyprzedziliśmy po drodze kolejny patrol oraz dogoniliśmy dwa inne. Niestety i tym razem zrobiliśmy sobie przymusowy przystanek przed stacją, tym razem kulinarną. Tym razem straciliśmy jeden punkt nie odgadując, czym jest Gazpacho. Reszta pytań jednak nie stanowiła dla nas problemu. Piąta stacja leżała nieopodal, więc dość szybko do niej dotarliśmy. Zamarznięte mózgi znów nie mogły przypomnieć sobie odpowiedzi na jedno z zagadnień. Dopiero widok ognia sprawił, że odgadliśmy odpowiedź, było już niestety zbyt późno. Mimo wszystko kategoria „architektura” również okazała się dość łatwym tematem.

W ten oto sposób powitaliśmy godzinę szesnastą (sic!) i w jej rytm pomaszerowaliśmy naprzód. Po drodze otrzymaliśmy pocieszający telefon, że z pewnych względów punkt 7 został zlikwidowany. Z tego wynikało, że ten, na który zmierzamy będzie naszym ostatnim. Z nadzieją w sercach odnaleźliśmy stanowisko 6, gdzie... spotkaliśmy trzy inne patrole. Tym razem czekanie zabrało nam „tylko” czterdzieści minut. Ratującym sytuację faktem był jedynie pobliski sklep z toaletą. W trakcie pobytu w Piątkowisku zaczął otaczać nas zmierzch. To było powodem zmiany planów organizacyjnych i ze sportowego punktu 6 na miejsce zbiórki odwiozły nas samochody.

Teraz „wystarczyło” już wypełnić sprawozdanie z przebiegu rajdu i udać się na spoczynek przed niedzielnym ogłoszeniem wyników.
Nasze starania nie poszły na marne i udało nam się zająć zaszczytne 3 miejsce. Gratuluję nam wytrwałości i życzę dużo zdrowia! ;)